Absolwentka polonistyki, prawie od 20 lat w Zgromadzeniu Adoratorek Krwi Chrystusa. Katechetka w zawodówce i technikum w Bolesławcu.

Rozumie dzieci i potrafi świetnie nawiązywać z nimi kontakt. Słowa, które do nich kieruje, są proste, potrafią bawić, ale jednocześnie wiele nauczyć, dlatego jest autorką książki „Opowiadania siostry Anny”.

Ze słowem „zakonnica” najczęściej kojarzy się słowo „święta”. Kiedyś spotkałam w mieście grupę przedszkolaków. Jedna dziewczynka spojrzała na mnie i zaczęła krzyczeć: „O święta pani, święta pani!”, a stojący obok chłopiec dodał: „Nie taka święta” (śmiech). Żadne z tych dzieci mnie nie znało, ale już mnie rozgryźli! Nigdy nie spotkałam zakonnicy „jak z obrazka”. W sumie nie wiem, czy chciałabym taką poznać. Wielu myśli, że po nowicjacie lewitujemy dziesięć centymetrów nad ziemią, a po ślubach wieczystych to już w okolicach sufitu. Prawda jest taka, że habit jest genialnym znakiem i nie chciałabym go nigdy zdjąć, ale on nie chroni mnie przed tym, co ludzkie. W nim nadal jestem człowiekiem. Nie urodziłam się w habicie i moi rodzice nie dostali w zestawie z pieluchami małych weloników na zmianę. Po dziewiętnastu latach w klasztorze nie zmądrzałam, nie spobożniałam niestety, świętości jakoś nie widać. I jestem szczęśliwa…

s. Anna Mikołajewicz ASC (fragment wywiadu dla „Przewodnika Katolickiego)